Twórcy "We Love Golf" to zawodowcy w swoim fachu. Ekipa Camelot naprawdę kocha ten sport, czego najlepszym dowodem są bardzo udane gry na starsze platformy sprzętowe, takie jak PlayStation („Hot Shots Golf”) czy GameCube („Mario Golf”). Na pierwszy rzut oka widać, gdzie sięgają korzenie ich nowej produkcji. Camelot Software stara się wtłoczyć w grę jak największą dawkę realizmu, jednocześnie prezentując całą zabawę w przyjemnej, kreskówkowej oprawie. Wielokrotnie się udało, nie widzę więc powodu, by miałoby coś nie wyjść tym razem. Można ponarzekać trochę na nieco przekombinowany, pełen graficznych ozdobników, dla niektórych zbyt japoński, czy nawet infantylny charakter oprawy, ale to raczej kwestia gustu.

Poprawiona, podciągnięta nieco grafika (w jakim stylu by nie była utrzymana) to jednak tylko kosmetyka. Prawdziwych różnic i innowacji należy spodziewać się oczywiście w sposobie sterowania za pomocą wiilota. Gra była już prezentowana na tegorocznym Tokyo Game Show i zrobiła na odwiedzających pozytywne wrażenie. Obsługa gry, choć mogłaby się z początku wydać złożona, gdybym starał się ją tu wytłumaczyć, okazała się całkiem intuicyjna. Gra zaoferuje nieco inne podejście do tematu niż klasyczne już "Wii Sports" czy "Tiger Woods", ale różnorodność jest zawsze tym, co cieszy.

Graczy zachwyci świetna fizyka, mnogość trybów zabawy, wiele pól golfowych, zróżnicowanych postaci i dodatków. "We Love Golf" ma ukazać się w Japonii jeszcze w tym roku. Zarówno USA, jak i Europa, będą musiały poczekać na swoją wersję do bliżej nieokreślonego, przyszłorocznego terminu.
Oskar
Recenzja pochodzi ze strony http://gry.onet.pl