Zwykle to posiadacze komputerów PC muszą czekać rok, lub nawet dłużej, na swoje wersje konsolowych hitów. Przykłady każdy zna, choćby niedawno wydane na PC „Gears of War”, które właściciele konsol Xbox360 dostali kilkanaście miesięcy wcześniej. W drugą stronę ruch jest dużo mniejszy, wolniejszy i nieco inny. Jeżeli już ktoś decyduje się przenieść jakąś grę lub całą serię gier z PC na konsole, to robi to ostrożnie i przystosowuje dany tytuł do nowego rynku i nieco innego odbiorcy. Ale też nie zawsze, bo przykład „Dark Messiah of Might & Magic: Elements” pokazuje dość dobitnie, że nie trzeba zmieniać w zasadzie nic.

Gra „Dark Messiah of Might & Magic” zadebiutowała na PC niecałe dwa lata temu – i nie odniosła oszałamiającego sukcesu, co ciekawe. Owszem, była to niezła produkcja, przyjemnie się grało i tak dalej – ale nie aż tak dobrze, by wracać z rozrzewnieniem do tamtych chwil. Jeżeli więc już ktoś w „Dark Messiah” grał na PC, nie będzie najprawdopodobniej miał ochoty na powtórkę na Xbox 360, a już za kilka miesięcy właśnie na tę konsolę ukarze się „Elements” - wzbogacone, przerobione i tak dalej.
Czym i jak różnić się ma wersja konsolowa od pecetowej? Na pewno nie fabułą, bo ta pozostaje niezmieniona. Wcielamy się w Saretha, młodego maga-wojownika, który przez swojego mistrza Phenriga wysłany zostaje na poszukiwanie legendarnej Czaszki Cieni. Misja ta okazuje się być jedynie przygrywką do wydarzeń o wiele większej wagi, w których Czaszka oraz Sareth i jego nieliczni przyjaciele tudzież rodzina odgrywają pierwszoplanowe role. I podobnie będzie tym razem – tyle że nieco dłużej.

Autorzy dodają w wersji konsolowej kilka nowych etapów, w tym także całkiem nową sekwencję samouczka, w której Sareth poznawać ma swoje zdolności bojowe, magiczne i atletyczne. To, czy będziemy czarować czy walczyć wręcz, lub też strzelać z łuku zależy głównie od tego, jaką klasę postaci wybierzemy na początku i jak ją będziemy później rozwijać w stylu quasi-RPG. Rozwój ten, podobnie jak system ekwipunku, jest jednak w grze kwestią drugorzędną – to nie jest „roleplay”, tylko gra akcji, w której elementy RPG po prostu stanowią tło. I to mało wyraźne.